czwartek, 24 listopada 2011

Może dobrze...

Ten czas tak szybko leci!
Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek, sobota, niedziela. Styczeń, luty, marzec...grudzień. Wiosna, lato, jesień, zima. Święta, nowy rok, święta, wakacje.
Słońce, deszcz, śnieg. I tak w kółko. Jeszcze wczoraj był czerwiec, dziś już prawie grudzień. Jak ten świat ucieka nam między palcami... Nim się obejrzymy minie kolejny rok, kolejny, kolejny... Najlepsze lata życia nam uciekają, choć w sumie nie można stwierdzić, że są one lepsze od innych, ponieważ każde wnoszą coś do naszego życia. Jednak pięknym byłoby zatrzymać jakoś te pędzące wskazówki zegara naszego życia...
Nadal się nie odnajduję i jest mi źle. :c

Chciałabym napisać że mogę wydawać się jakąś dziewczyną z wiecznymi problemami, pretensjami do świata i żalem do everything! Ale mam też dobre dni jest ich chyba więcej niż tych złych, ale tu próbuję się wyżalić. Moja babcia mówiła że gdy miała jakiś problem to pisała to na kartce, potem tą kartkę z przemyśleniami wrzucała w ogień, najczęściej jakieś ognisko i czuła się lepiej. Jako że cywilizacja się rozwinęła to ja nie będę palić listów, tylko po prostu napiszę to tutaj. :D Chyba tak będzie mi łatwiej, bo czuję że powoli mi ten stan znika. A więc nie jestem żalącą się dziewczyną. Tylko normalną 14-latką z problemami. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz